sprawy na które musimy być czujni i przygotowani,
choć nie jest to takie łatwe jak sie wydaje...''
Po zielonym parku na obrzeżach Londynu spacerowała piękna blondynka o niebieskich oczach. Była
ubrana w cienką, jedwabną, białą sukienkę. Gdy szła wyglądała jak anioł,
tak lekko stawiała kroki a wiatr tak cudownie muskał jej piękne długie
blond włosy.
Podszedłem
do niej i chwyciłem za rękę, ona zaśmiała się cicho i pociągnęła mnie w
stronę zielonej łąki pełnej kolorowych kwiatów. Turlaliśmy się po niej
śmiejąc w niebo głosy.
Nagle
przestałem słyszeć jej śmiech, na niebie zabrakło słońca a zamiast
niego runął deszcz. Spojrzałem na bladą twarz dziewczyny, ale ona nie
zaszczyciła mnie spojrzeniem. Jej oczy straciły blask, stała się jeszcze
bardziej blada. Nie wiedziałem co się dzieje,cały trząsłem się z
przerażenia. Trzymałem ją na rękach, kiedy osunęła się z nich i opadła
bezwładnie na ziemie. Nie oddychała. Obydwoje byliśmy cali mokrzy.
Ponownie wziąłem ją na ręce i biegłem w stronę
szpitala, miałem wrażenie że droga staje się coraz dłuższa.
Upadłem.Dziewczyna nadal się nie ruszała. Nie miałem siły biec z nią
dalej. Nagle podszedł do nas jakiś mężczyzna, spojrzał na nią, potem na
mnie. Panowała kompletna cisza, słyszałem tylko krople deszczu obijające
się o liście drzew i swój własny nie równy oddech.
-Ta dziewczyna jest chora…
***
-Masz białaczkę.
Tych
słów nie zapomnę do końca życia. Gdybym wiedziała że osłabienie, częste
krwotoki z nosa i siniaki pojawiające się na moim ciele bez przyczyny wskazują
na ta chorobę nigdy nie powiedziałabym o tym mamie. Byłby spokój. Nie
leżałabym teraz w szpitalnym łóżku, słońce odbijające się od
śnieżnobiałej pościeli nie raziłoby mnie w oczy,nie połykałabym ciągle
to nowych lekarstw które’’ uratują mi życie’’. Taki kit słyszałam
codziennie.
A wszystko zaczęło się 4 lata temu, kiedy lekarze wykryli u mnie białaczkę. Od tamtej pory moim domem stał się szpital.
Mama odwiedzała mnie bardzo rzadko przez to że pracowała od świtu do nocy by zarobić na moje leczenie. Taty w ogóle nie znałam i
nigdy nie ciągnęło mnie do tego żeby go poznać. Moją jedyną podporą
była siostra, Shannon. Zrezygnowała dla mnie ze wszystkiego co kochała.
Była wspaniała tancerka, ale kiedy wykryto u mnie chorobę rzuciła taniec
i zajęła się mną. Wiedziała że gdyby nie ona, sama nie dałabym sobie
rady.
Za kilka dni kończę 18 lat... jako że kilka miesięcy temu zrezygnowałam z naświetleń i chemioterapii przenoszą mnie na inny odział gdzie będę czekać na swój wypis do domu... w końcu...
Hmmm. no fajnie, fajnie ;)
OdpowiedzUsuńCzekam na 1 rozdział ;]
świetnie sie zapowiada :D
OdpowiedzUsuńczekam na następny rozdział c:
informuj mnie na TT : @ajemdirectioner
zapraszam do mnie :D http://one-thing-one-band-one-direction.blogspot.com/
jej jaki smutny :< czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńxoxo
[SPAM]
OdpowiedzUsuńhttp://onedirection-opowiadaniee.blogspot.com/
http://onedirection-opowiadaniebyklaraii.blogspot.com/ - wpadniesz pokomentujesz ? ; > Będziemy wdzięcze .